czwartek, 6 listopada 2014

Jak ja widzę obronność


Może za bardzo się martwię, może za dużo myślę, ale musiałem to opublikować aby w razie czego mieć sumienie czyste.
Z zielonymi ludkami poradzi sobie nasze wojsko, ale co gdy konflikt będzie się nasilał. Gdy Rosja rzuci czołgi, samoloty i piechotę. W bezpośredniej walce straty były by ogromne. Myślę że bardziej sprawdziłaby się taktyka partyzancka. Aby skutecznie niszczyć czołgi i samoloty, nie musimy koniecznie kupować drogich systemów, chociaż to też jest bardzo ważne !!! Uważam że powinniśmy zakupić ogromną ilość rakiet typu FGM-148 Javelin i FIM-92 Stinger. Przeszkolić społeczeństwo w obsłudze tych rakiet, co jest dziecinnie proste. Każdy kto ma smartfona lub komputer i nie tylko sobie z tym poradzi. Mając te dwa typy rakiet można niszczyć cele pancerne(nie tylko) za pomocą FGM-148 z dalekiego dystansu, a z bliska dobijać starą RPG. A za pomocą FIM-92 można niszczyć samoloty i helikoptery. Stosować taktykę ataku i chowania się. Fajnie byłoby mieć helikoptery Apache, ale to już większy wydatek, może kiedyś. Na pewno powinniśmy zakupić kilka RAH-66 Comanche, dla zwiadu, niszczenia radarów i "delikatnej roboty np. niszczenia artylerii". Mamy zakupić kilka F-35, to doby znak, ale przydało by się kilka F-22. Przydatne będą też drony, część może być uzbrojona. Rosjanie na pewno ustawią wysoki priorytet na niszczenie dronów, a my i tak będziemy korzystać z satelity NATO, ale satelity nie wszystko pokażą. Reasumując w razie ataku Rosji, może sprawdzić się taktyka partyzancka, dlatego fajnie by  było gdyby społeczeństwo wiedziało przynajmniej w teorii jak obsługiwać te rakiety. Nie trzeba nikogo brać w kamasze, do młodych ludzi można dotrzeć poprzez gry, filmy, instrumenty medialne. Oczywiście zakładam że będziemy się opierać przez jakiś czas i w końcu pomoże nam NATO. Ale też wierzę w stare Polskie mądrości, a jedna z nich mówi "umiesz liczyć, licz na siebie".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz