Janusz P. gęsto się tłumaczy że nie jest ruskim agentem. Ja od dawna podejrzewam że jest inspirowany i dotowany przez Rosjan. Gdy sobie o tym pomyślę, to aż mną wzdryga. Gdy pomyślę o tej marihuanie którą chce otępiać naród, to chce mu dać w pysk. Swoją drogą to metodologia dość stara i sprawdzona, przez najeźdźców. Otępiać naród, wódka, psychotropy, czy marihuana to jest ten sam syf. Inny osobnik który pasuje mi do profilu psychologicznego ruskiego agenta to Sawicki. Ale to moje prywatne odczucia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz